piątek, 22 marca 2013

#9

M- Patrycja obudź się.
J-  Co się stało?  Która godzina? 
M- 7:15
J- Czemu mnie tak wcześnie obudziłaś?
M- Słuchaj ja teraz wychodzę do pracy kończę o 15:30 ale idę do swojego Marcina.
Marcin to chłoptaś mamy z którym jest od pół roku, dobrze się z nim czuje tylko przez to ma mało czasu dla nas.
J- Kiedy zamierzasz przyprowadzić Marcinem do naszego domu i przedstawić go nam?
M- W przyszłości. Słuchaj, wiesz co dzisiaj jest?
J- Y chwila.- Spojrzałam a datę do telefonu. Był 15 lipca.
J- No tak dziś urodziny Meg.
M- No własnie zostawiam wam 100 złotych i idźcie do wesołego miasteczka czy coś.
J- Zaraz, nie będziesz na urodzinach Meg? Mamo ona kończy 8 lat powinnaś być z nią, to ważny okres w jej życiu.
M- Tak tak. Dobra córcia ja wychodzę, i od razu weź Kilera na spacer.
J- Dobra papa!
Po wyjściu mamy znowu położyłam się do łóżka.
Killer to nasze kochane psisko. Jest trochę przerośniętym owczarkiem niemieckim. To właśnie Meg go tak nazwała, a miała o tego prawo gdyż dostała je na urodziny 6 lat temu.
Meg- Patrycja wstajesz jestem głodna..
J- Już wstaje mała, wszystkiego najlepszego!!
Meg- O dziękuje, co dziś robimy gdzie mama?
J- Mama poszła do swojego faceta, ale nie martw się wyskoczymy dzisiaj na miasto i uczcimy twoje urodziny, ale najpierw proponuje na śniadanie naleśniki.
PO ŚNIADANIU:
J- Dobra smakowało?
Meg- Tak!!
J- To zmykaj na górę ubierz się a następnie załóż Killerowi obroże a ja tu ograne.
Wszystko ogarnęłam a następnie poszłam na górę i ubrałam się. Wzięłam torebkę i spakowałam potrzebne rzeczy. Następnie szybkim krokiem zeszłam na dół, a tam czekała na mnie już gotowa Meg wraz z Killerem. 
Wzięłam psa, i następnie poszłyśmy do miasta. Po drodze zatrzymałyśmy się w niewielkim parku. 
J- No Meg gdzie chciałabyś pójść?
Meg- Wiesz mój ukochany zespół rozdaje dziś autografy w centrum handlowym i zastanawiam się czy...
J- Nie ma sprawy idziemy... chodź Killer!
PO DRODZE:
Rozmyślasz sobie*Ach ta Meg i ten jej kochany zespół... Jak on się nazywał? One Direction? Chyba na to wygląda...* I nagle spotkałyśmy tłum directionerek.
J- Ciekawe jak my się przedrzemy przez te tłumy?
Meg- Idę zająć kolejkę, prószę postój ze mną
J- No bobra a co z Killerem?
Meg- Wiesz co, widzę kilka moich przyjaciółek z klasy ty tu zostań bo mi wstydu przyniesiesz.
J- W sensie nie znamy się?
Meg- Tak.
J- Okej, to ja idę się przejść z kilerem a ty stój w kolejce.
Meg- Okej pa!
Meg zniknęła w tłumie rozkrzyczanych fanek czekających na swoich idoli.
W pewnym momencie Killer wyrwał mi się z rąk i pognał w stronę tłumu. 
J- Killer do nogi! O mój Boże jak on się przedarł przez te tłumy... sorka, sorka, no pies mi uciekł przepuść mnie kobieto!
Załamałam się, nigdzie nie mogłam znaleźć psa. Usiadłam na ławce, a wtedy łzy zaczęły mi spływać po poliku. I wtedy podeszła do mnie siostra.
Meg- Pati co ci się stało?
J- Już chyba milion razy mówiłam żebyś mnie tak nie nazywała. A tak poważnie to Killer uciekł.
Meg- Spokojnie przecież na obroży ma nasze dane.
J- Racja wracajmy już do domu. No i co podpisali ci koszulkę?
Meg- Nawet nie masz pojęcia jak się... no po prostu brak słów. Oni są tacy przystojni...
J- A od kiedy ty się interesujesz chłopcami?
Meg- Nie chłopcami tylko mężczyznami. Oni są tacy słodcy.
Meg gadała o nich przez całą drogę powrotna do domu, na szczęście miałam ze sobą słuchawki...
 W DOMU
J- Okej to może film oglądniemy co chcesz obejrzeć?
Meg- Barbie i Magia Tęczy!!
J- Dobra dobra siadaj.
 W TRAKCIE FILMU:
*Dzwonek do drzwi*
J- Otworze!
J- Mama?! Co tu robisz tak wcześnie?
M- Wcześnie jest 21. A gdzie Killer?
J- No bo widzisz kiedy byłyśmy w mieście wyrwał mi się z reki razem ze smyczą i pognał w tłumy ludzi...
M- Zgubiłaś go?
J- Trochę tak i nie.
M- Czyli?
J- Tak- zgubiłam go, nie- obroża jest z naszymi danymi.
M- O bogu dzięki! Dobra możesz zostawić mnie i Meg samą?
J- Dobrze pójdę na spacer może go spotkam.
M- No widzisz idź już idź...
J- Pa?
Kiedy spacerowałam zastanawiałam się dlaczego mama tag bardzo chciała żebym opuściła dom i zostawiła ją sama z Meg. Kiedy przechodziłam obok centrum zadzwonił do mnie telefon.
J- Halo?
N- Hej zgubiłaś może dzisiaj psa Killera?
J- Tak tak właśnie poszłam go poszukać.
N- Nie szukaj przyjdź do centrum handlowego ja tam będę czekał z psem.*Rozłączył się*
Nie wiedziała jak wygląda chłopak, który znalazł psa dlatego szukała owczarka.
Po chwili usłyszałam szczekanie,  szłaś za szczekaniem psa.  Po chwili ujrzałam, że psa trzyma wysoki mężczyzna. Podeszłaś bliżej żeby się zobaczyć kto to.
J- Hej, bardzo dziękuje za znalezienie psa i zadzwonienie. Lekko się uśmiechnęłam.
N- Nie ma sprawy, ja już muszę lecieć.
J- Czekaj może ci się jakoś odwdzięczę?
N- Mogłabyś- Podszedł bliżej.
Moim oczom ukazał się wysoki chłopak z cudnie kręconymi się włosami.
J- A jak?- zrobiłam zadziorną minę.
N- Mogłabyś zostać moją dziewczyną.- powiedział tak i przysunął się do mnie dając soczystego całusa.
J- Nawet nie znam twojego imienia.- ciągnęłam dale żeby nie było widać, że mnie to nie obchodzi, ale to nie prawda strasznie mi się podobał i do tego ten całus- Maatko.
                                                                                            
N- Jestem Harry...                                                                             
-To jak będzie?
*A co mi szkodzi*- pomyślałam po czym zgodziłam się.
J- No dobra 
H- Serio?
- Pozostaje tylko jeszcze jedna sprawa: jak masz na imię?
J- Patrycja...
H- Cudowne imię- po tych słowach nasze usta złączyły się po raz 2 i przypieczętowały nasz związek...

_________________________________________________________________________________
Widzę, że nie chcecie żadnej dedykacji...
No trudno, pamiętajcie że ja z Mileną nadal czekamy na ten pierwszy komentarz *.*
A na razie trzymajcie się Miśki :* 







1 komentarz: