piątek, 22 marca 2013

#10

Dzisiaj idę z Pauline na koncert One Direction. Ona jest wielką directionerką, natomiast ja nie uważam się nawet za fankę, tylko tyle, że podobają mi się ich piosenki. Długo zastanawiałam się co mam na siebie założyć,  jednak nie długo. Założyłam to, cudownie oddawało to mój chwilowy nastrój. Owszem, cieszyłam się trochę z koncertu, zwłaszcza, że Pauline uzyskała bilety VIP. Ja natomiast mam mnóstwo powodów do smutku. Wracając, rozpuściłam włosy, schowałam do torebki najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam z mieszkania.
*pod domem Sue*
Zadzwoniłam do drzwi i odczekałam chwilę.
S: Nicole! Jesteś już!- dziewczyna była szalona i nieogarnięta
Chodziła jeszcze w dresach,a włosy sterczały jej na wszystkie strony.
J: Uhm... Nie wiem czy wiesz, ale idziemy dziś na koncert...
S: Tak wiem, wiem!- zaczęła podskakiwać z radości- Już nie mogę się doczekać!
J: Ja proponuję, żebyśmy weszły do twojego domu i żebyś się w końcu w coś ubrała i uczesała... to...- powiedziałam pokazując palcem na jej włosy
S: JASNE! Mam już wszystko przygotowane!
Pobiegłyśmy do jej sypialni, Pauline poszła na chwilę do łazienki. Po chwili wróciła w tym, a blond włosy miała upięte w wysokiego koka. Wyglądała ślicznie.
J: Ty chyba chcesz, żeby ci ktoś z nich- powiedziałam pokazując na jeden z wielu plakatów 1D- pożyczył ci bluzę...
P: I to nie wiesz jak bardzoo!!!- pisnęła z radości
J: Obawiam się, że niedługo się dowiem i obawiam się też, że z moim szczęściem to akurat ja sobie coś zrobię...
P: Oj, weź się nie załamuj. Niedługo któryś z nich będzie twoim mężem.
J: Ja nie pojmuję twojej zajebistej wiary w rzeczy najmniej możliwe.
P: Ej, mała, wszystko jest możliwe.
Udałyśmy się na halę koncertową samochodem Pauline, która już umiała jeździć. Tłum był niesamowity. Pauline podała ochroniarzom bilety i zostałyśmy zaprowadzone pod scenę.
Rozpływałam się w słowach piosenek. Najbardziej dotykały mnie solówki, człowieka, o głosie anioła. Pauline mi mówi, że ten anioł ma na imię Liam. Tak więc podczas jego śpiewu czułam dreszczyk na skórze. To było cudowne uczucie. Po koncercie idziemy na podpisywanie płyt. Nie mam płyty, więc początkowo chciałam udać się do ściany, lecz przyjaciółka ciągnęła mnie za sobą. Nadeszła nasza kolej. Przywitałyśmy się i porozmawiałyśmy trochę. Nadeszła kolej na Liama.
L: Hej, ty nie masz płyty?
J: Nie... Ale może wezmę autograf?
L: Jasne!
*z powrotem w domu*
Sprawdzałam zawartość torby w poszukiwaniu telefonu, gdy natknęłam się na kartkę. Rozwijając ją zdążyłam zauważyć, że to pewnie jest autograf od Liama. Jednak na kartce znalazłam jeszcze coś, czego wcześniej nie widziałam. Był to numer telefonu i podpis do tego " Zadzwoń, proszę".
Postanowiłam jutro w jakiejś przyzwoitej godzinie wykonać telefon do anioła.
*kilka lat później*
Wzięłam ślub z Liamem, oczekujemy przyjścia na świat naszego synka Leo. Fanki mnie chyba zaakceptowały, a Niall spotyka się z Pauline. Szalona przyjaciółka miała rację, mówiąc " Niedługo któryś z nich będzie twoim mężem".
_________________________________________________________________________________
Jestem zmęczona, także się nie dziwię, że nie wyszedł. Dobranoc xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz