PO 3-GODZINNYM LOCIE SAMOLOTEM Z WARSZAWY DO LONDYNU:
T- No nareszcie jesteśmy w Londynie, Robert zawołaj TAXI!
R- Już się robi.
T- I jak kochanie, podoba ci się w Londynie?
J- Czy ja wiem, pierwszy raz tu jestem. Na razie tylko lotnisko widzę.
T- A no tak przecież nie należałaś do bogatej rodziny.-powiedziała ironicznie
J- Ja no ten...
T- No to teraz przyzwyczaj się, że będzie cię lokaj podwoził porsche do szkoły.
J- Porsche?!
T- Tak a co wolisz Ferrari?
J- W sumie to tak. - powiedział żartobliwie.
T- Okej niech ci będzie. - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie
R- Kochane samochód już jest!
W CZASIE PODRÓŻY TAXI:
Kurde, to możliwe? Porsche, Ferrari, lokaj, mam nadzieje, że nie robią se jaj. Chociaż ta pierwsza klasa w samolocie wydała mi się ciut podejrzane.
PRZED MOIM NOWYM DOMEM:
T- Kochanie ponieważ ja i Robert dużo pracujemy postanowiliśmy, ze możesz kupić sobie psa.
J- A zamiast kupować mogę zabrać ze schroniska?
T- Wolałabym żebyś kupiła no ale skoro nalegasz to tak.
R- Tylko pamiętaj ze masz go wyprowadzać i dbać o niego bo to tylko twój pies.- powiedział mierząc mnie wzrokiem z góry na dół.
Czułam się bardzo niezręcznie, tak jakby rozbierał mnie wzrokiem.
T- Robert zaprowadź Dianę do jej pokoju.
R- Bardzo chętnie.- i znowu powiedział z tym pedofilskim uśmieszkiem.
W MOIM POKOJU:
R- I jak ci się podoba pokój?
J- Bardzo ładny i duży.- powiedziałam bez zastanowienia
R- Czuj się jak u siebie.-powiedział i podszedł do mnie
Swoją wielką rękę położył mi na udzie i zaczął po nim jeździć.
T- ROBERT! Pomóż mi wnieść te walizki!
R- Cholera, nigdzie się nie ruszaj zaraz wrócę tylko pomogę tej babie wnieść walizki.
I nagle okazało się, że mieszkam z pedofilem.
Szybko ubrałam się i zeszłam na dół. Minęłam Roberta mojego ojczyma. Na początku patrzył na mnie wzrokiem gwałciciele a potem jakby znowu chciał mnie rozebrać. Zeszłam jeszcze szybciej po schodach. O mało nie spadłam. Szukałam macochy wzrokiem.
J- Ciociu, czy mogłabym teraz iść do schroniska od razu bym troch pozwiedzała Londyn.
T- Oczywiście, tylko nie chodź po mieście do późna, przecież masz tylko 13 lat.
J- Ok. Pa pa ciociu- sztucznie się uśmiechnęłam żeby nie było widać, że coś ukrywam.
No właśnie tylko 13 lat a już ojczym się do mnie dobiera. Ubrałam słuchawki i poszłam do miasta. leciała moja ulubiona piosenka co prawda stara ale ja lubię takie. Kilka razy zabłądziłam pytając jakoś 10 osób ale jakoś dotarłam. Widziałam wiele psów, które aż prosiły o przygarnięcie, niestety ja mogłam wybrać tylko jednego. Jako, że uwielbiam duże psy, ale też moi rodzice maja kasy jak lodu wezmę tego który jest w ciężkim stanie. chodziłam i szukałam psa 30 min. Az w końcu znalazłam sporego psa. Psy w tym schronisku były dosyć zadbane. Jak zobaczyłam tego psa porostu wiedziała, że właśnie tego chce. Nazwalam go Beethoven, kojarzy on mi się z filmem. Szybko to szybko załatwiłam potrzebna była zgoda to zadzwoniłam to cioci. Po wyjściu ze schroniska obrazu poszłam do weterynarza do sklepu itp.
PO POWROCIE MIASTA Z PSEM:
J- Hej,hej patrzcie kogo przyprowadziłam. Wabi się Beethoven.
T- Cudowny pies kochanie. -powiedziała z uśmiechem żeby nie wyszło na jaw, że ją to nie obchodzi.
R- A po co ci takie duże bydle?- tym razem taki wścibski uśmieszek
Żebyś ty się do mnie nie dobierał- pomyślałam po czym odpowiedziałam.
J- Po prostu lubię duże psy...
(CHWILA CISZY)
J- To ja już pójdę z Beethoven'em na górę. Dobranoc
R i T- Dobranoc
R- Wiesz co pójdę to toalety. (wstaje i idzie na gore)
Siedzę w pokoju i bawię się z psem, gdy nagle drzwi się otwierają. Był to znowu Robert. a w ręku trzymał skórzany pas. Pies zaczął szczekać na cały dom. Teresa zerwała się z fotela i pobiegła na góre. Zauważyła jak ja siedzę przykurczona w koncie a nade mną stoi Robert z pasem w reku
T- Robert, co ty do cholery jasnej wyprawiasz?!
R- Nic Teresa idź na dół
T- Przecież ty jesteś pijany!
R- Wcale nie jestem.
T- W takim razie chodź na dół porozmawiać.
Chwilowo to do mnie nie docierało. Kiedy się już ogarnęłam poszłam na dół i podsłuchałam ich rozmowe.
T- Co ty pedofilem jesteś czy co?
R- Nie no chciałem coś się jej zapytać.
T- To dlaczego siedziała w koncie?
R- Upadła.
(SZCZEK)
T-Dobra ale dziś spisz w aucie. Wyjdź i już tam śpij a ja sprawdzę co z Dianą.
Szybko pobiegłam do łóżka i udawałam że śpię.
Takie sceny powtażały się co jakiś czas...
_________________________________________________________________________________
Mówiłam, że dodam. :3 Dziękuje za ponad 200 wejść dobranoc Misiaki :3
o Boże biedna Diana ;cc
OdpowiedzUsuń