Z powodu braku komentarzy pod postem z ostatnim imaginem, postanowiłam, że dodam następnego imagina. Jeśli tam będzie chociaż jeden komentarz to dodam do tamtego drugą część.
~~IMAGIN~~
Melanie ( M )- główna bohaterka
Meg ( Mg ), Lucy- jej przyjaciółki
Dziś jest ten dzień! Tak! Właśnie dziś będę mogła się spotkać z moimi idolami! Nie mogę się doczekać! Była już 10, trzeba się ruszać, bo nie mam blisko do Londynu...Ubrałam się w to i poszłam po torbę, żeby schować potrzebne rzeczy. W mieszkaniu było pusto, a to dlatego, że mam już 19 lat i mieszkam sama, żeby tu studiować. Może to dziwne, że mając tyle lat jest się fanką takiego zespołu, ale mniejsza z tym. Schowałam bilet, słuchawki, pieniądze i mojego iPhone'a. Gotowa, wyszłam z mieszkania i ruszyłam w kierunku dworca kolejowego, gdzie miałam spotkać się z moimi przyjaciółkami.
Przywitałam się, nawet nie zdążyłyśmy ukazać swojej radości, a w oddali widać było nadjeżdżający pociąg. Znalazłyśmy miejsca obok siebie i nawiązałyśmy rozmowę.
L: Jeju! Nawet nie jesteście sobie w stanie wyobrazić jak się cieszę!
Mg: Ja jestem w stanie, bo cieszę się jeszcze bardziej. A ty Melanie?
J: Ja? Ja, po prostu jestem szczęśliwa i to strasznie nawet, ale ja nie pokazuję tego, bo to trochę żałośnie wygląda jak na taki stary wiek.- zaczęły się śmiać, a ja starałam się nadal udawać poważną, w końcu nie mogłam wytrzymać i wybuchłam nieopanowanym śmiechem
Mg: Masz rację trzeba się ogarnąć. Jesteśmy pełnoletnie to powinnyśmy być bardziej rozsądne.
L: Też tak uważam. Melanie, blada jesteś, coś się stało?
J: Nie nic, spoko jest, nie martw się o mnie. Ruszcie się, zaraz będziemy na miejscu!
Podeszłyśmy do wyjścia, 5 minut później zmierzałyśmy w kierunku hali, na której miał się odbyć koncert. Czas zleciał bardzo szybko, podałyśmy bilety ochroniarzom, a ci nas zaprowadzili na nasze miejsca. Na koncercie było cudownie, jednak nagle mi się zrobiło słabo i... upadłam. Już wiem czego zapominałam, śniadania!
Obudziłam się w ciemno- kremowym pokoju, obrazy różnych gwiazd... Gdzie ja mogłam być... Podjęłam próbę podniesienia się, jednak już za jednym ruchem głowy wszystko mnie bolało. Usłyszałam głos:
O! Obudziła się!
J: Mogę wiedzieć kim jesteście?
Mg: Własnych idoli nie poznajesz?
J: W sumie, to fajnie, że was poznałam, ale nie fajnie, że w taki sposób...- zwróciłam się do Nialla, który jako jedyny tu został, pewnie reszta była na koncercie- To może my już pójdziemy, nie chcemy sprawiać problemu.
N: Czekaj! Daj mi swój numer telefonu, to następnym razem się tak najemy, że już na pewno nie zemdlejesz- posłał mi ciepły i przyjazny uśmiech
Podałam mu tylko ciąg cyferek, pociągnęłam Lucy i Meg za sobą i powiedziałam tylko krótkie " Cześć!"
Gdy już wyszłyśmy dziewczyny zaczęły mi zadawać tysiące pytań.
L: Czy ty jesteś tego świadoma, że Niall Horan poprosił cię o numer telefonu?!
J: Jeszcze nie mogę tego do końca ogarnąć, ale chyba tak!
Mg: Szczęściara!
J: Hahaha, żebyś wiedziała!
Następnego dnia obudziłam się w naszym hotelu, była już 11. Miałam trzy nieodebrane połączenia od numeru zastrzeżonego. Nie czekałam nawet pięciu minut, a telefon znowu zadzwonił. Odebrałam.
J: Słucham?
N: Czy dodzwoniłem się do Melanie? Tu Niall Horan.
J: Tak, przy telefonie- ucieszyłam się w duchu.
N: To kiedy masz zamiar uzupełnić braki jedzenia?
J: Kiedy sobie tylko pan Horan zażyczy.
N: To może na 16? Spotkajmy się pod London Eye.
J: Z przyjemnością.
Rozłączyłam się i podeszłam do Lucy, żeby jej powiedzieć o spotkaniu.
L: Oja! Serio?! To idziemy na zakupy!!!
J: Przecież mam ubrania!
L: To ja sobie coś kupię, a ty będziesz jadła.
J: Niech będzie... Idę powiedzieć Meg.
L: Jest w restauracji! Ubierz się jakoś.- spojrzałam się na moje ubranie, byłam w za dużej koszulce i krótkich spodenkach.
Nie miałam ochoty się w jakikolwiek sposób wysilać, więc po prostu założyłam dresy, polar i vansy, żeby mieć cokolwiek na nogach. Ruszyłam w kierunku windy, z której wyszłam do restauracji. Zauważyłam Meg, która jadła małą sałatkę. Usiadłam obok dziewczyny i powiedziałam.
J: Niall zadzwonił i umówił się do restauracji, z tego powodu jesteśmy zmuszone na podboje sklepów, tak przynajmniej postanowiła Lucy.
Mg: Ja też to postanawiam, dokończę jedzenie i pójdziemy się przebrać!
Jak już Meg skończyła jeść poszłyśmy do pokoju. Założyłam to. Wyszłam z łazienki. Pięknie ubrane ruszyłyśmy na "podboje" sklepów.
Była już piętnasta, więc postanowiłyśmy się zbierać. Dostałam sms-a od Nialla.
" Podaj mi swój adres to podjadę po ciebie o 16."
Wysłałam adres hotelu, w którym się znajdowałam i przebrałam się w to. Pół godziny później zeszłam na dół, biorąc torebkę z potrzebnymi rzeczami. Pod hotelem stał już Niall.
N: Dziękuję, że chciałaś ze mną wyjść...- posłał mi jeden z najcieplejszych uśmiechów.
Widać było, że był trochę nieośmielony, mimo to poszliśmy w kierunku restauracji...
super :> ale szkoda ,ze zmienilas imagin ;c
OdpowiedzUsuń