niedziela, 17 marca 2013

# 6 cz.1

Od paru dni męka mnie ten sam sen. Jest to kolejny pomysł, ale jeszcze nie doszła do zakończenia tego snu więc to będzie kilku częściowy imagin.
W ROLACH GŁÓWNYCH:
Diana- Głowna bohaterka
Leo- Przyjaciel głównej bohaterki, Dave'a, Julie, Tony'ego chłopak Harriet.
Harriet- Najlepsza przyjaciółka Diany, przyjaciółka Dave' a, Julie i Tony'ego, dziewczyna Leo.
Dave- Najlepszy przyjaciel Diany i Leo, przyjaciel Harriet, Julie, Tony'ego
Julie- Przyjaciółka Harriet, Diany, Leo, Dave'a, dziewczyna Tony'ego
Tony- Przyjaciel Diany, Leo, Harriet i Dave'a, chłopak Julie.
Teresa- Macocha
Robert- Ojczym


ZACZYNAMY:


Hej Jestem Diana, od 3 lat mieszkam z mamą a Wawie, moje życie toczyło się normalnie aż pewnego dnia to wszystko się zmieniło. ( Kilka lat przed założeniem One Direction) Mam 13 lat jestem zwykłą nastolatką dosyć lubiana w szkole. Pewnego dnia  wracałam ze szkoły z moją przyjaciółką Kamilą. Odprowadziłam ją do domu i sama poszłam w kierunku swojego. Przechodząc przez próg drzwi zadzwonił mi telefon, była to policja:
J- Halo
P- Dzień dobry czy Pani Diana ######## ?
J- Tak, a co się stało?
P- Pani matka miała śmiertelny wypadek, Nie ma się kto Panią zająć więc wysyłamy Panią do domu dziecka.
J- Ale jak to? To jakiś żart? Moja matka nie żyje?!
P- Niestety to nie żart, Pni matka zginęła na miejscu. Dzisiaj o 19 przyjedzie do Pani funkcjonariusz aby zabrać Panią do domu dziecka, Proszę spakować ubranie i najpotrzebniejsze rzeczy. Do widzenia.
J- Do widzenia...
Byłam tym faktem zaskoczona ale również i przygnębiona. Moja mama, kobieta, która opiekowała się mną przez 13 lat, która kochała mnie ponad wszystko niezależnie co  wyczyniałam odeszła.
Zaczęłam się pakować: ciuchy telefon laptop i inne rzeczy, i pamiątki rodzinne bez których bym się nie obeszła. Pozostałe rzeczy sprzedali i oddali mi pieniądze. Tydzień później odbył się pogrzeb, przyszłam tylko ja. Reszta rodziny nie chciała nas znać. Miesiąc później po tym przykrym wypadku, do domu dziecka przyszła jakaś baba Miała na imię Teresa. Ubrana była  służbowo. Udało mi się  podsłuchać jej rozmowę z opiekunką.
T- Jakie dziecko niedawno tu trafiło?
O- Diana ma 13 lat, trafiła tu miesiąc temu, jej mama zginęła w wypadku i nikt nie mógł się nią zając.
T- Ojejej, biedactwo. Chcę ją adoptować.
Po tym zdaniu pomyślałam sobie'' Co ja jestem, jakąś rzeczą którą można sobie brać i oddawać'', ale jednak ucieszyłam się, że nie będę musiała tu mieszać. Chwile po rozmowie przyszła do mnie ta babka.
T- witaj Diano, nie martw się już nie będziesz musiała mieszkać w tym brzydkim domu.
J- Dobrze wiedzieć. -powiedziałam lekko zdziwionym głosem.
J- A gdzie Pani mieszka?
T- Oh skarbie, mów mi mamo.- powiedziała miłym głosem
J- Dobrze, ale to będzie trochę trudne. Mogę mówić ciociu? Dopóki się oswoję z tą sytuacją.
T- No dobrze kochaniutka.
J- To gdzie ciocia mieszka?- powiedziałam miło z uśmiechem, chudź nie chętnie
T-Oj kochaniutka to niespodzianka, spakuj się i wyjdź przed dom.
Co to ma być? Kochaniutka, skarbie?! Moja mama po prostu mówiła do mnie Diana. I jeszcze ta niespodzianka?
PRZED DOMEM:
T- To mój mąż Robert
J- Milo mi poznać.
R- Mi również, jak będziesz się do nas zwracała- powiedział z pedofilskim uśmieszkiem.
T- Będzie mówiła do nas ciociu i wujku- wtrąciła się z niewinnym uśmieszkiem.
J- Tak dokładnie, to gdzie jedziemy??
T i R- To niespodzianka.
30 MINUT PÓŹNIEJ:
J- Chwila przecież jesteśmy na lotnisku...
R- Tak dokładnie.
T- mieszkamy w Londynie wsiadaj za 15 minut samolot.
Londyn, Wielka Brytania, o mój Boże przecież to tak daleko. I znowu nowa szkoła, nowi znajomi i nauczyciele...



_________________________________________________________________________________


I to na tyle tyle jak będzie ponad 200 wyświetleń lub 1 kom to dodaje 2 cz. a trzymajcie się bożka :*



1 komentarz: