sobota, 23 marca 2013
#11
Sobota, przyjechaliśmy do centrum na podpisywanie płyt. Już na wejściu dało się słyszeć pisk tych wszystkich fanek. To było miłe, że nas kochały, ale to czasami naprawdę doprowadzało do szału. Usiedliśmy za ladami przygotowanych wcześniej stolików. Wszystko to była czysta monotonia. Podpisywałem się ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do ust. Dziś nie miałem na nic ochoty. Najchętniej zostałbym w domu i jadł chipsy. Z całej rutyny wyrwał mnie widok ślicznej dziewczyny podążającej do mnie.
J: Dla kogo mam podpisać?
Dz: Dla Destiny.
Podbiegła do niej dziewczyna wyglądająca identycznie, z różnicą ubrań. Ta cała Destiny miała na sobie to, a ta druga to.
D: Co jest Melanie?
Mel: Ten twój przyjaciel, kupił mi koszulkę na urodziny i każe mi się przebrać przy nim.- pokazała palcem na biegnącego w ich kierunku chłopaka
D: Już, tylko wezmę płytę!
Dopisałem szybko numer telefonu i oddałem płytę dziewczynie już nie uśmiechając się sztucznie.
*oczami Destiny*
J: To gdzie uciekamy?- skierowałam się w stronę siostry
Mel: Do damskiej! Chociaż według mnie ten pedał tam wejdzie.
J: Ej! On nie jest pedałem! Nawet na takiego nie wygląda...- broniłam przyjaciela- A poza tym, gdyby w końcu był tym pedałem, to by ci chyba nie kazał się przy nim przebierać?
Mel: A zwłaszcza gdy założył czerwone rurki.. ale no w sumie.. Chodźmy już!
Skierowałyśmy się ostatecznie do sklepu z bielizną, wątpiłam w to, że tam nas znajdzie. Po niecałych minutach "oglądania" staników, Mel odezwała się.
Mel: Chodźmy już... Głodna jestem.
J: Wiesz, że przy wyjściu ze sklepu stoi Eddie?
Mel: Wiem, ale on w końcu dla ciebie też ma prezent...
J: Idziemy!
Nie myliłam się, przy wyjściu ze sklepu stał Eddie. Jak wyszła Melanie, zaczął ją łaskotać. Ona oczywiście zaczęła się głośno śmiać, bo to jej słaby punkt.
Mel: A za co to?!
E: Za nazwanie mnie pedałem i zboczeńcą!
Melanie już otwierała usta, żeby coś powiedzieć, ale sama wiedziałam co miała mu do powiedzenia...
J: To co? Idziemy jeść!- klasnęłam w dłonie
* w restauracji*
Mel: Może pokażesz nam jak twoi idole ci podpisali płytę?
J: Przecież ich nie lubisz...
Mel: Oj, weź... Daj spokój. Podpisu na płycie nie mogę zobaczyć?
Ze zrezygnowaniem wyjęłam płytę z torby i podałam ją Mel. Ta zaczęła oglądać podpisy.
Mel: U... Widzę, że ktoś o imieniu Louis się tobą zauroczył...- zabawnie poruszyła brwiami
J: Dlaczego?- zapytałam się z nieukrytym zdziwieniem
Louis podobał mi się najbardziej ze wszystkich członków zespołu.
Mel: Numer telefonu kochana Destiny, numer telefonu...- odparła tajemniczo
E: Może do niego zadzwonisz? Albo przynajmniej napiszesz?
J: Hahah, co ja mogę mu napisać? " Hej, to dziewczyna, której napisałeś numer telefonu na płycie"
Mel: To jest dobry pomysł...
E: Tak, napisz tak- poparł Mel
Więc napisałam, tak jak mi kazali i... wysłałam. Odpowiedź dostałam po niecałej minucie.
"Może przyjdziesz ze swoimi przyjaciółmi do Starbucks'a? Będe czekał z chłopakami o 16. Xx"
Mel, jak to Mel, wyrwała mi telefon z rąk i zaczęła czytać.
Mel: U... Romansidło się szykuje...Mru!- wykonała szybki ruch dłonią, naśladując kotka
Czasem się dziwię, że jesteśmy siostrami... W dodatku bliźniaczkami.
E: A która jest godzina?- Mel niechętnie wyciągnęła telefon z kieszeni
Mel: Już za pięć szesnasta.- powiedziała leniwie
J: Mel, ogarnij się! mamy 5 minut! A ja nawet nie wiem gdzie jest Sturbuck's!
E: Dess, spokojnie. Od kiedy ci tak na kimś zależy?
J: Mam się spotkać z moimi idolami i mam być spokojna?!
Mel: Dobra, idźmy już.- załagodziła sytuację, wkładając słuchawki w uszy.
Skierowaliśmy się w kierunku kawiarni, Mel co chwilę podśpiewywała jakieś kawałki piosenek, znowu słuchała metalu. Ja słucham popu, więc znowu żadnego podobieństwa.
Melanie nie była za bardzo szczęśliwa ostatnio, to dlatego, że jej kotek zdechł. Dostała go na 6 urodziny, zdechł ze starości niecały miesiąc temu. Melanie jest twardą dziewczyną, ale cały czas chodzi załamana. Chyba nie widzi też, że Eddie pocieszając ją chce ją poderwać. Nieważne.
Weszliśmy do kawiarni, próbowałam wypatrzeć One Direction. Lou, gdy mnie zauważył podbiegł.
Lo: Chodźcie za mną do stolika.
Eddie i Mel spojrzeli po sobie, nie mam pojęcia o co im chodziło. Wszyscy usiedli na dwóch kanapach, po chwili przyszli chłopcy z zespołu. Obok Melanie usiadł oczywiście Eddie, a po jej drugiej stronie usiadł zadowolony Hazza. Do mnie dosiadł się Louis, po drugiej stronie była ściana... Nagle odezwał się Niall.
N: Boże! Ale wy jesteście podobne!
L: Siostry?
J, Mel: Bliźniaczki.
E: Wygląd ten sam, ale charakery różne...- uśmiechnął się tajemniczo do Melanie
Mel: A może tak byście się przedstawili...
H: Jak to?! Ona nas nie zna?!
Mel: Ona- pokazała palcem na mnie- was uwielbia, natomiast ja was nie znam. - nastała cisza, którą Mel szybko przerwała- Ale chyba znam ciebie- tym razem pokazała na Louisa- tak, Lou. Mam zagracony plakatami z twoją twarzą cały dom, bo Destiny cię uwielbia. O boże, jej pisk. I ja żyję z nią w domu...
Rzuciłam w Mel menu.
Mel: Ejjj... Za co to było?
Lo: Dobra... To może tak. To jest Harry, Liam, Niall i Zayn.- pokazywał kolejno na chłopaków- teraz wy...
J: Ja jestem Destiny, moja siostra to Melanie, a nasz przyjaciel zwie się Eddie...
W tym momencie przyszła kelnerka.
*oczami Melanie*
Zamówiłam karmelowe latte z bitą śmietaną i jakieś ciasto. Krępowało mnie trochę, jak ten cały Harry się na mnie patrzył.
Przyszła kelnerka z naszymi zamówieniami, zaczęliśmy prowadzić ożywioną rozmowę. Po skończonym posiłku Destiny odezwała się.
D: Mel, jest już osiemnasta, a my jeszcze nic nie kupiłyśmy!
J: Ja tam mogę iść w spodniach...- nie robiło mi to za dużej różnicy
D: Nie Melanie! Idziemy!
J: Jakbyś była moją matką. Dobrze wiesz, że bardzo nie lubię- starałam się grzeczniej mówić- chodzić po sklepach!
Lo: Ej, dziewczyny nie kłoćcie się.
Z: Pójdziemy z wami jeśli chcecie...
L: Taak, Zayn lubi sklepy z ciuchami...
E: Muszę iść, Dakota...
Podeszłam do Eddiego i mocno go przytuliłam. Był ode mnie wyższy o głowę, więc wtuliłam się w jego tors, a on przytulił twarz do moich włosów.
J: Pa!- powiedziałam na odrzutne
D: Kto to Dakota?- spojrzała na Harrego
J: To jego młodsza siostra...- Harry na te słowa spuścił głowę
*oczami Harrego*
Podeszłem do Destiny zawiedziony i spytałem:
J: Łączy ją coś z Eddie'm?
Dziewczyna się zaśmiała.
D: Nie sądze, to jej najlepszy przyjaciel... Poza tym on już ma dziewczynę.- od razu poprawił mi się nastrój- A co?
J: No bo ja się chyba.. chyba się w niej zakochałem.- dodałem nieco ciszej
D: Powiedz jej to. Jak jej pokazywałam plakaty, to mi powiedziała, że najbardziej się jej podobasz. Spodobały jej się twoje loczki.- dziewczyna uśmiechnęła się miło
J: Postaram się coś zrobić...
D: Trzymam kciuki!
J: Dzięki.
Postaram się do niej jakoś podejść dzisiaj.
Weszliśmy do jakiegoś sklepu z ubraniami. Przyglądałem się uważnie każdym ruchom Mel. Była wręcz idealna. Wzięła pierwszą, lepszą czarną sukienkę i udała się do przebieralni.
Wychodząc, chyba chciała spytać siostry
Mel: Jak wyglądam?
J: Cudownie.- spojrzała mi głęboko w oczy
Jej oczy były takie śliczne. Czekoladowe oczy uroczo błyszczały. Z sekundy na sekundę coraz bardziej się do niej przybliżałem. W końcu, nie mogłem się powstrzymać, pocałowałem ją. To było cudowne, po dłuższej chwili się od siebie oddaliliśmy. Dziewczyna przytuliła się do mnie po czym powiedziała.
Mel: Chyba cię kocham...
J: Dlaczego chyba?- zapytałem zasmucony
Mel: Bo nie wiem, czy ty mnie też...- spuściła głowę
Uniosłem jej podbródek do góry i pocałowałem malinowe usta.
J: Gdybym cię nie kochał, to bym ciebie nie pocałował pierwszy.
*oczami Destiny*
Kierując się do przymierzalni, widziałam jak Harry całował się z Mel. Słodko razem wyglądali. Ależ ja jestem cudowną swatką i jaką skromną.
Będąc już w przymierzalni, przypomniało mi się, że zapomniałam torebki.
J: Meg, podaj mi proszę moją torebkę!
W drzwi ktoś zapukał, pewnie Meg z torebką. Tak myśląc, otworzyłam drzwi. Wszedł Louis. Oddał torebkę i już chciał wychodzić.
J: Lou, czekaj!
Lo: Co?!
J: Kocham...- nie dokończyłam, bo Louis mi przerwał pocałunkiem
Lo: Ja ciebie też.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~THE END~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie wyszedł, ale ważne, że jest... Dzisiaj jeszcze coś dodam, ja spadam >.<
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
hahahah to z tą przebieralnią ever <3
OdpowiedzUsuń