środa, 13 marca 2013

#1

Dla jasności: [I.T.S]- imię twojej siostry
[T.I]- twoje imię
[I.T.P]- imię twojej przyjaciółki

M: [T.I] Wyjdź z psem! [I.T.S] ma złamaną rękę!- niechętnie zwlekłam się z łóżka i poszłam w kierunku garderoby, żeby się przebrać. Założyłam TO i poszłam do kuchni. Zjadłam płatki z mlekiem.
J: Harley, chodź tu!- wraz z moimi słowami przybiegł do mnie szczeniak.
Przypięłam posokowca do smyczy, założyłam buty i szłam chodnikiem w kierunku parku. Była dopiero dziewiąta, jednak w parku było bardzo dużo osób. Pewnie ktoś sławny. Rozległ się dźwięk dzwonka mojego telefonu. Usłyszałam jej rozradowany głos w słuchawce telefonu.
J: CO SIĘ STAŁO?
[I.T.P]: One Direction w naszym mieście!!!- zaczęła piszczeć, trzeba przyznać, [I.T.P] miała bzika na ich punkcie
J: To pewnie dlatego takie tłumy są w parku...- powiedziałam bez entuzjazmu
[I.T.P]: Naprawdę?!?! Gdzie teraz jesteś?
J: Na spacerze, w parku, z psem.
[I.T.P]: Już do ciebie lecę!!!- i się rozłączyła
Czekałam na [I.T.P] przypatrując się krzyczącym fankom. Nie czekałam pięciu minut, a już zjawiła się [I.T.P]
[I.T.P]: Chodźmy w ten tłum!
J: Dobrze wiesz, że nie przepadam za tym zespołem...
[I.T.P]: Ale ja za to bardzo! Zafunduje ci w zamian niezapomniany dzień!
J: Miejmy nadzieję!- chwyciłam smycz w prawą rękę i pozwoliłam, żeby [I.T.P] mnie ciągnęła
Wszyscy się darli i piszczeli. Chłopacy pozowali do zdjęć i rozdawali autografy, oczywiście moja przyjaciółka też musiała tam iść. Gdy następna miała być [I.T.P] zaczęła piszczeć.
[I.T.P]: Nie mogę w to uwierzyć!! Aaa!!
J: To uwierz!- podeszłyśmy do chłopaków i [I.T.P] wręczyła im notes
Zaczął mi się do jednego z nich wyrywać pies, jest psem myśliwskim, więc jak pociągnie to trudno go odciągnąć.
J: Harley, zostaw ich! Chodź tu do mnie!- wrzasnęłam na psa, który coraz bardziej mi się wyrywał i ciągał jednego z nich, chyba Louisa, za nogawkę- chłopak zaczął głaskać psa i ten się odczepił- Naprawdę przepraszam za psa, ale on tak robi, gdy w pobliżu jest dużo ludzi.
Lo: Nic nie szkodzi, masz uroczego pieska.
H: I uroczą właścicielkę.- zarumieniłam się. Louis sparaliżował go spojrzeniem.
Lo: Może jutro się spotkamy na kawie u nas i wszystko sobie wyjaśnimy.
J: Jasne, ale nie wiem gdzie mieszkacie.
H: Podam ci numer i sobie pogadamy. -Harry podał mi ciąg cyferek.
J: Dobra, my już idziemy, bo Wasze fanki są gotowe nas zabić.
N, H, Lo, L, Z: Pa!
Odeszłyśmy kawałek, nagle [I.T.P] wrzasnęła:
[I.T.P]: Dziewczyno! Ty masz numer Harrego Styles'a !!!
J: No wiesz, ma się ten urok osobisty.


Z góry przepraszam za wszystkie błędy, to mój pierwszy imagin, więc pewnie słaby. Jeżeli będziecie chciały drugą część, to piszcie w komentarzach, buziaczki ;**

1 komentarz: