Nie do wiary
matka wyrzuciła mnie z domu... Spytałam się przyjaciół czy mogliby
mnie przygarnąć chodź na tydzień żebym znalazła sobie jakąś prace
czy coś, ale oni znajdowali różne wymówki typu Sorka, ale moja
mama zamieszkała u mnie i nie ma miejsca, sami ciśniemy się w domu. To
było okropne, w ich głosie słyszeć było kłamstwo. Tyle lat ich znam
sadziłam, że jesteśmy przyjaciółmi na dobre i na złe. Odeszłam z
drużyny tanecznej, widać było, że już
nie chcą się zadawać tą ''biedną'' dziewczyną,
która nie ma gdzie mieszkać. Kiedy tu przyjechałam nie sądziłam, że matka od
razu kiedy stanę się pełnoletnia wyrzuci mnie z domu. Już miałam
nadzieje, że moje życie się ułoży, ładne mi życie na ulicy... Musiałam jakoś
sobie poradzić. Znalazłam sposób żeby na siebie jakoś zarobić chodź na
jedzenie, coś dla Beethovena i dla mnie. Przynajmniej mój najlepszy przyjaciel
mnie nie opuścił w tak złej chwili… Tak, był to pies, ale również najlepszy
przyjaciel na świecie. Tańczyłam na ulicy, moje zarobki odnosiły się do 15 funtów
dziennie. Kiedy zachodził zmrok włóczyłam się po różnych zakątkach Londynu,
szukałam dachu nad głową. Zwykle to było pod drzewem w parku. Pewnego dnia,
kiedy tańczyłam na ulicy podszedł do mnie jakiś facet. Za nim stało dwóch
goryli.
M- Przepraszam,
czy mógłbym z tobą porozmawiać??
J- Oczywiście.-
Nie wiedziałam za bardzo, co się dzieje. Taki bogaty mężczyzna podchodzi do
takiej dziewczyny jak ja, a było widać, że od paru dni śpię na ulicy.
M- Słuchaj od
paru dni poszukujemy nauczyciela do nauki tańca chłopaków z zespołu, i
zastanawiam się czy byś nie chciała wsiąść tej roboty??
J- A co bym za to
dostała??
M- To jest
normalna praca, czyli po prostu pieniądze. Jeśli chodzi o kwotę myślę, że 5 i
pół tysiąca za miesiąc.
J- Oczywiście, że
się zgadzam- Powiedziałam rozentuzjazmowana- Jest tylko jeden problem…
M- Zaraz
zadzwonię do agenta i wybierzemy miejsce zamieszkania dla ciebie.
Po tej informacji
po prostu chciałam rzucić się temu obcemu mężczyźnie na szyje, mocno go
uściskać i ciągle dziękować, zamiast tego dusiłam w sobie tą radość.
J- No to wtedy
się zgadzam to, kiedy mam zacząć??
M- Zanim się
ogarniesz myślę, że powinnaś zacząć od piątku. Masz cztery dni na przygotowanie
się, zdążysz??
J- Tak, tak zdążę.
M- No to w takim
razie siadaj do auta i załatwimy ci to mieszkanie.
W aucie panowała
chwila ciszy, nagle mężczyzna ją przerwał.
M- Jestem Michael,
powiedz jak się nazywasz?- Mimo, że dopiero się poznaliśmy bardzo go po lubiłam
J- Jestem Diana.
M- A powiedz mi
ile masz lat?- To pytanie mnie trochę zdziwiło, ale co się dziwić, jeżeli jest
się od zawsze podejrzliwym i do tego mieszkało się z pedofilem w domu.
Nawet nie
chciałam pytać się ile on ma lat.
J- 18 Niedawno
skończyłam.- W samochodzie znów zapanowała ta niezręczna cisza, postanowiłam ją
przerwać.
J- Bardzo
dziękuje.
M- Za co
dziękujesz?
Słyszałam ten
pytający dźwięk w głośnie, co mnie bardzo zdziwiło, przecież ten człowiek
otworzył mi drzwi do kariery dał prace i pomógł załatwić mieszkanie. Gdyby nie
on to nadal bym stała i tańczyła na ulicy, mieszkałabym pod jakimś dworcem z
innymi bezdomnymi i żyła bym za ok. 15 funtów dziennie w sezonie.
J- Za to, że
uratował mnie pan od życia na ulicy, jestem panu wdzięczna do końca życia.
Patrzyłam na
Michaela, w jego oku kręciła się łza, łza współczucia i poczucia, że zrobiło
się naprawdę coś dobrego.
Reszta podróży
minęła bezsłownie. Nie wiem czy zastanawiał się czy dobrze zrobił biorąc młodą
i już bezdomną dziewczynę, czy współczuje mi. Te myśli nadal zostawały w mojej
głowie.
PRZY OSIEDLU:
A.P.M- No witaj,
Ty jesteś Diana tak?
J- Tak, tak
jestem. Wiadomo już, co z tym mieszkaniem?- W moim głosie można usłyszeć było nutkę
ekscytacji.
A.P.M- Czyli tak
znalazłem dużo wolnych mieszkań w tym bloku. Jest to najwyższy budynek
mieszkalny w Londynie. Pokoje są na pierwszym, osiemnastym, dwudziestym drugim,
trzydziestym pierwszym, i ostatnim piętrze.
J- A jak bardzo,
że tak powiem są duże.
A.P.M- To na
pierwszym piętrze jest najmniejsze a na ostatnim największe.
J- To wtedy
wzięłabym to na ostatnim piętrze.
A.P.M- Mogę o coś
spytać? Jest pani samotna i będzie pani mieszkać sama, po o pani taki wielkie
mieszkanie??
Już chciałam
odpowiedzieć, gdy nagle z samochodu wybiegł Beethoven.
A.P.M- No to już
rozumiem, miłego dnia życzę do widzenia.
J- Dziękuje na wzajem
i do widzenia.- Pożegnałam młodego mężczyznę miłym uśmiechem i ruszyłam z
Beethovenem w stronę windy. Kiedy wysiadłam z windy, przywitała mnie starsza
kobieta.
S. P- O witaj
kochanie, ty jesteś tą nową lokatorką??
J- Tak, bardzo mi
miło jestem Diana.
S.P- Witam cię
bardzo serdecznie, nazywam się Marianna Simon, mieszkam obok ciebie. Ojej msze
iść do domu szarlotkę mam w piecu do zobaczenia.
J- Do widzenia.-
Bardo miła ta pani- pomyślałam.
Weszłam do
mieszkania, moim oczom ukazało się przestronne mieszkanie. Nie mam pojęcia skąd
wzięły się tam meble. Od razu zabrałam się za przeszukiwanie zakątków domu.
Zwiedzanie zajęło pół dnia. Szybko umyłam się po czym przebrałam się w piżamkę
i walnęłam się na wielkie łoże, Obok mnie położył się Beethoven.
NASTĘPNY DZIEŃ:
*pukanie do
drzwi*
J- Już idę, idę.- Powoli stoczyłam się z łóżka
i poszłam do drzwi.
M- Witaj Diano,
przyniosłem ci pensje za ten miesiąc, od razu spłacisz mieszkanie. Widzę, że
już się prawie ogarnęłaś, to dobrze, bo widzisz potrzebujemy ciebie już jutro!
J- Zdążę na pewno
do jutra, dziękuje bardzo.
M- W takim razie
do zobaczenia jutro.- Uśmiechnął się do mnie i poszedł w stronę windy.
J- Dobrze do
widzenia.
Weszłam do domu i
rozmyślałam nad tym, co powiedział Michael. Skoro już jutro mam iść do pracy
dobrze by było gdybym poszła do sklepu.
J- Co ty na to
piesku? Idziemy do sklepu?- Zabrałam ciuchy i poszłam się ubrać. Założyłam
Beethoven’owi smycz i ruszyłam do miasta. Po kilku minutach znalazłam się w
centrum handlowym. Na wystawach widniało wiele ładnych ubrań szkoda tylko, że
do mnie mało ubrań pasuje. Miałam dość specyficzną urodę, a ludzie nie potrafią
wyobrazić sobie mnie w sukience. W pewnej chwili stanęłam na ulicy otoczona
sklepami i zakupoholikami. Mówiłam do siebie
Nigdy nie lubiłam chodzić na zakupy, a teraz mam sobie ciuchy kupić…
PO PARU-GODZINNYCH ZAKUPACH:
Kupiłam rzeczy do
ubrania się u na trening, teraz wystarczy wrócić do domu i przygotować się do pracy.
W DOMU:
Kupiłam ciuchy i
potrzebne kosmetyki, jedzenie itp. Wszystko już rozpakowałam i poukładałam,
jednak brakowało mi czegoś. Postanowiłam zabrać się do wystroju wnętrz żeby
jakoś wypełnić to pustkę w domu. Weszłam na stronę internetową i spostrzegłam, że
była macocha sprzedaje moje stare rzeczy z pokoju. Te, na które było mnie stać
zamówiłam a reszta no cóż przepadła… Ucieszyłam się, gdy spostrzegłam napis OBDIÓR DO RĄK WŁASNYCH, nareszcie będę mogła
jej wygarnąć co o niej wyśle. Oczywiście szybko dostałam odpowiedz ubrałam się,
więc zamknęłam mieszkanie i zawołałam TAXI. Nie miałam samochodu a jako, że ja
mieszkam w centrum miasta a ona bardziej odsunięta od cywilizacji podróż TAXI trochę
trwała.
W DOMU RODZINY
ZASTĘPCZEJ:
J- Dzień dobry,
ja po te rzeczy, które zamówiłam.- Powiedziałam z dumą w głosie, w końcu udało
mi się odbić od dna.
T- Tak, tak
czekają już na panią…- Nagle stanęła, po prostu wryła się w ziemie. Zupełnie
tak jakby nigdy nie myślała, że mnie spotka no chyba, że na ulicy.
Ta cała sytuacja trochę
mnie rozbawiła chodź starałam się pozostać poważną.
J- Coś się może
stało??
T- Nie nic się
nie stało.- W jej oczach ukazała się nienawiść do mnie.- Proszę to twoje
zamówienie.
J- Dziękuje
bardzo.- Zapłaciłam kobiecie i wsiadłam do samochodu.
W jej oczach
widniała nienawiść, złość, ale również strach. Strasznie chciało mi się śmiać
lecz powstrzymywałam się aby pan kierowca
nie pomyślał, że jestem jakaś chora psychicznie.
NASTĘPNEGO DNIA:
Jak każdy
człowiek wstałam zjadłam śniadanie i zaczęłam przygotowywać ubiór do pracy.
Ubrałam się w to i wyszłam z mieszkania. Do nowej pracy nie miałam daleko, zaledwie 15 min
spacerkiem.
Kiedy weszłam do pracy przywitał mnie Pan Michael.
M- Witaj Diano, chłopcy już czekają w sali nr 9.
J- Zaraz do nich dołączę, tylko przebiorę się w ciuchy na
trening.- Powiedziałam posyłając miłe spojrzenie.
M- Dobrze, w takim razie do zobaczenia.- Powiedział po czym poszedł do sali.
Poszłam do przebieralni i ubrałam się. Kiedy skończyłam, poszłam w wyznaczone miejsce tak już czekał na mnie
Michael.
M- O dobrze, że już jesteś, chłopacy to Diana, Diano to One
Direction…
_________________________________________________________________________________
Przepraszam za tak długą nie obecność, no ale wiecie święta, rodzinka jedzonko :3
Po świętach pojawi się specjalny imagin :D
Nadal z Mileną nie wiemy czemu nie komentujecie :(
No trudno, życzę mokrego dyngusa bo na smaczne jajeczka już za późno :3
Trzymajcie się Misiaki :*
.jpg)










.gif)