Wakacje! Czas spotykania się ze znajomymi, siedzenie do
późna, pieczenie kiełbasek na ognisku i możliwość spotkania tego jedynego, po
prostu kocham to! Wraz ze znajomymi postanowiłam wyjechać do Londynu, moja
ciocia ma tam hotel, więc się u niej zatrzymamy.
Spakowaliśmy się i ruszyliśmy na lotnisko. Dzień wyjazdu
wydawał mi się niesamowicie miły. Mijający ludzie uśmiechali się do mnie, obce
dzieci zapraszały mnie do zabawy. Taksówkarze byli bardzo mili. Co chwile
samochód na nas trąbił, to było bardzo dziwne ale miłe zarazem. Było nas
pięcioro, 3 dziewczyny i 2 chłopaków. W samolocie dostaliśmy pierwszej głupawi.
Zaczęliśmy śpiewać Wszystkie dzieci nasze
są, a najzabawniejsze z tego było, że obcy ludzie śpiewali z nami. Miło
leciało się w takiej atmosferze. Kiedy dolecieliśmy do miasta Tomek zauważył
tłum młodych nastolatek w przedziale wiekowym 13-17.
T- Słuchajcie, a jak okaże się, że lecieliśmy z bożyszczem
nastolatek?!- Wszyscy wybuchli śmiechem, ludzie gapili się na nas jak na jakiś.
J- Oj przestań, przecież my przylecieliśmy z Polski, jaki
bożyszcza nastolatek leciałby z Polski?!- I znowu wszyscy w śmiech.
S- O Patrzcie taxi już jest!
Wszyscy wzięli swoje bagaże i pobiegli do taxi.
K- Patrzcie jednak ta sławna osoba
czy tam osoby wylądowały po nas.
J- Czy ktoś zwrócił uwagę, co jest
napisane na tych plakatach?
N- Chyba One direction.
S- One Direction?! One Direction?!- W jej głosie było słychać podekscytowanie.- Wiecie,
jacy oni są sławni?! Po prostu marzę, aby spotkać Zayn’a! On jest taki
przystojny…- Coraz bardziej chciała ich spotkać, w pewnym momencie pomyślałam,
że wyskoczy z auta i pobiegnie od nich.
T- Nie zapominaj, że masz
chłopaka.- Tomek wydawał się bardzo zazdrosny a przecież to sławni ludzie,
których pewnie nigdy nie spotka.
Ja z Nikolą i z Kamilem śmieliśmy
się na całe gardło. Jak można pokłócić się o takie gówno? A zawsze uważaliśmy,
że to para idealna, a tu, co?
Po pół godzinie byliśmy już pod
hotelem.
K- Łał, [T.I] nie mówiłaś, że
twoja ciocia ma hotel 5 gwiazdkowy.
J- Bo sama nie wiedziałam…
Wszyscy zaczęli się śmiać łącznie
ze mną.
N- Dobra chodźcie się zameldować.
Kiedy weszliśmy do hotelu,
podszedł do nas wysoki mężczyzna. To pewnie był jeden z tych ochroniarzy.
O- Macie Państwo rezerwacje?- Jego
groźny i przeszywający wzrok błądził po naszych ciałach.
J- Oczywiście, moja ciocia tu
pracuje, zaprosił nas.
O- A jak się nazywa twoja ciocia
dziewczynko.
J- Nazywa się [I. i N. T. C.]
chłopczyku.- Ludzie zaczęli się na nas gapić tylko ja ze znajomymi się
śmialiśmy.
O- A więc zaprowadzę was do recepcji.
– Po drodze słyszałam jak klnie pod nosem cos w stylu, Co ta gówniara będzie mnie nazywać chłopczykiem?! Musze się opanować,
aby szefowa mnie nie wylała. Po
chwili już byliśmy przy recepcji.
J- Rezerwacja na [T.N.].
P.R.- Możecie chwile poczekać,
zaraz mają do nas przyjechać sławne osoby.- W jej głosie było mocno wyczuwalne
podniecenie i ekscytacja.
J- Proszę pani, dla mnie może
przyjechać nawet sam Barack Obama, mnie i tak to nie obchodzi ja też jestem
klientem.
P.R.- Dobrze, ale mamy problem z kartami
do pokoju i musisz poczekać, usiądź z przyjaciółmi na kanapie i poczekaj.
J- No okej, proszę się nie
denerwować.- Widać było, że kobieta miała zaraz wybuchnąć złością. Rozumiem, że
to dla nich ważne, aby ktoś sławny zapamiętał to miasto i ten hotel jak
najlepiej żeby tu wrócić no, ale bez przesady.
Do hotelu wpadła grupka młodych
mężczyzn a za nimi było sporo nastolatek, ochroniarze musieli je dosłownie
wyrzucać z hotelu, to było bardzo zabawne.
Nie wiedziałam, kto wtedy
‘’wpadł’’ po środka. Siedziałam dość daleko i nie mogłam rozpoznać twarzy. I
wtedy Sandra krzyknęła:
S- O mój Boże One Direction!!!!!!-
Właściwie można powiedzieć, że pisnęła, poczym wbiegła w tłum rozszalałych
fanek. Z daleka widziałam jak się rozpycha łokciami żeby zdobyć autograf.
Wszyscy się z niej śmialiśmy, ale ona brała to na poważnie. Po kilku chwilach
wróciła do nas.
S- Patrzcie, co mam.- Na jej
twarzy widniał uśmiech, jeszcze takiego nie widziałam.- Autografy One
Direction.- W jej oczach zagościła łza radości, już chciałam jej pogratulować,
kiedy nagle przypomniało mi się o karcie.
Spostrzegłam, że ta
recepcjonistka, która mnie tak nie lubiła, dała kartę do pokoju jednemu z
członków One Direction.
Wstałam i podeszłam do niej szybkim krokiem, w dupie miałam, że ludzie się na nas
gapią.
J- Przepraszam, dlaczego my nie
dostaliśmy karty jak przyszliśmy tutaj godzinę temu??- W moim głosie było
słuchać oburzenie, lecz kobieta nie dawała za wygraną.
S- To może Pani porozmawia z
kierowniczką.
J- Bardzo proszę, niech pani mnie
tam zaprowadzi.- Byłam stanowcza i poważna, nie tak jak zawsze.
Kobieta prowadziła mnie na drugi
koniec hotelu. Kiedy tam doszliśmy zostawiła mnie pod drzwiami i lekko zarżała
ze śmiechu. Trochę się stresowałam, w końcu dawno nie widziałam się z ciocią.
Zapukałam do drzwi, jakiś męski głos odezwał się Proszę wejść.
J- Przyszłam do kierowniczki.-
Powiedziałam lekko speszona obecnością mężczyzny.
C- O, [T.I]!! Już jesteś, jak ci
minął lot?
J- Bardzo dobrze, ciociu mam do
ciebie taką sprawę.
C- Mów słońce.
J- No, bo…
Chciałam już powiedzieć, kiedy do
pokoju wszedł Harry Styles, znałam go z opowiadań Sandry, jaki to on jest
przystojny i ma piękne zielone oczy i włosy, bardzo dobrze rozpisała mi jego
wygląd.
H- Dzień dobry, w naszym pokoju
zabrakło ręczników. *Zwrócił się w moją stronę* Czy mogłabyś przynieść pięć
czystych ręczników do pokoju 407?
J- Nie, nie mogę, nie pracuje tu.-
Mój zły humor było widać na twarzy
H- To takim razie mogę prosić
kogoś z obsługi.
C- Harry, poczekaj chwile…
Zdenerwowałam się i zaczęłam mówić
do cioci po polsku. Harry gapił się na nas jak na jakieś opętane i do tego
jeszcze ten język.
J- Ze znajomymi przyszłam tutaj
godzinę temu, i dopiero 10 min temu dostałam kartę do , pokoju. Recepcjonista
mówi, że mamy poczekać, bo jakieś sławne osoby przyjeżdżają.
Kiedy rezerwowałam mieszkanie poprosiłam o
pokój z 3 łóżkami dwuosobowymi, a dostaliśmy pokuj z dwoma łóżkami, i muszę spać na kanapie.
C- [T.I.] no wiesz jak to jest,
jak przyjeżdżają sławne osoby…
J- Czyli ty też masz mnie w dupie?
Pierdole takie wakacje…
C- Czekaj [T.I.]…
Wstałam i poszłam do znajomych.
K- I jak ci poszło?
J- Nawet nie pytaj, chodźcie
pójdziemy się rozpakować.- Spuściłam lekko głowę i poszłam w stronę windy.
T- A jak rozwiążemy sprawę łóżek??
J- Po prostu, będę spała na
kanapie…
S- Mi tam pasuje.
N, T, K- Sandra!
J- Dobra w porządku, który mamy
numer pokoju?- Spytałam mając nadzieje, że daleko od tego zespołu.
N- Pokój 406.
J- Ja pierdole…
T- Coś się stało?
J- No wiecie, w pokoju
kierowniczki spotkałam Harr’ego Stylesa, no i dowiedziałam się, że ma pokój
obok nas…
N- Dobra wiecie co, dziś nigdzie
nie wychodzimy bo czuje, że zaraz [T.I] załamie się psychicznie a Sandra zsika
się za szczęścia. Co wy na to, że dziś zrobimy wieczór filmowy??
K- Super pomysł.
S- To ja wtedy z [T.I] pójdziemy
do wypożyczalni filmów, a wy do sklepu
N- No dobra tylko chodźcie się
rozpakować.
Po jakimś czasie rozpakowaliśmy
się i poszliśmy w swoje strony. Problem był taki, że ani ja ani Sandra nie
wiedziałyśmy gdzie w tym mieście są wypożyczalnie filmów. Podeszłyśmy do obcego
człowieka.
J- Przepraszam gdzie tu jest
najbliższa, wypożyczalnia filmów?
Chłopak obrócił się w moją stronę.
Moim oczom ukazał się wysoki brunet z nieziemsko zielonymi oczami.
J- O pan, który nie miał czystych
ręczników.- Uśmiechnęłam się lekko, lubiłam żartować z ludzi.
H- O pani, która strasznie się
bulwersuje.- Odwzajemnił mój uśmiech swoim.
J- To wiesz gdzie jest ta
wypożyczalnia filmów??
H- Tak już tłumaczę.
Wyjął kartkę i wszystko mi
rozrysował, Sandra nie mogła się ruszyć, to wszystko było dla niej wielkim
szokiem
H- Trzymaj, może się kiedyś
spotkamy?
J- Kiedyś na pewno, a na razie to muszę lecieć, papa!
H- Do zobaczenia!
Poszłyśmy w wyznaczone na mapie
miejsce, i nagle Sandra zaczęła śmiać się i płakać jednocześnie.
J- Co ci się stało?
S- Dostałaś numer telefonu od
Hazzy!!
J- No I??
S- Masz numer do samego Harr’ego
Stylesa!!
J- Może głośniej, co?
S- Dobra.. Chodź do wypożyczalni.
PO POWROCIE Z MIASTA W POKOJU
HOTELOWYM:
J- Dobra, wy naszykujcie jedzenie,
i film a ja zadzwonię.- Sandra spojrzała na mnie przeszywającym wzrokiem,
po czym zaczęła się śmiać.
*Rozmowa telefoniczna*
- Halo?
- Witam pana od ręczników.
- Hej czekałem aż zadzwonisz.
- Może chciałbyś się jutro gdzieś spotkać, kino czy coś?
- Mam jutro wolny pokój, co byś powiedziała na kolacje we dwoje?
- Brzmi bardzo romantyczne to, o której bym miała przyjść?
- Hmm… Przyjdź o 18.
- Dobrze, w takim razie do zobaczenia jutro.
- Nie mogę się doczekać papa.
NASTĘPNEGO DNIA
J- Hej Nikola masz może pożyczyć
jakaś sukienkę bo ja same spodnie i dresy mam.
N- Jasne zaraz coś ci znajdziemy.
PO PARU-GODZINNYCH POSZUKIWANIACH.
N- Świetnie w rym będziesz
wyglądać a teraz jakieś dodatki i zaraz będziesz gotowa.
J- Dziękuje ci naprawdę.
N- Już nie marudź tylko chodź do
kibla, przygotujemy się.
PO JAKIMŚ CZASIE
Ubrałam
sukienkę i
poszłam do sąsiedniego pokoju. Drzwi otworzył mi Harry w eleganckim czarnym
smokingu.
H- Oczekiwałem pani przyjścia.
J- O dziękuje tez się nie mogła
doczekać.
Kolacja upłynęła bardzo
przyjemnie, śmialiśmy się, żartowaliśmy, gadaliśmy o wszystkim i o niczym.
Kiedy nagle do pokoju wpadł kot. Wskoczył na stół i nie chcący zrzucił
kieliszek z winem na moją sukienkę. Pobiegłam do łazienki żeby to wytrzeć Harry
poszedł za mną. Podwinęłam sukienkę, żeby wytrzeć plamę, Harr’emu najwyraźniej
podobało się to stał w progu drzwi i się przyglądał. W końcu nie wytrzymał,
podszedł do mnie i złapał mnie za pośladek, pod wpływem jego umięśnionej ręki ugięłam
się. Harry przybliżył mnie do siebie i zaczął namiętnie całować moja szyję. Moje
ręce błądziły po silnie umięśnionym torsie. Styles wziął mnie na ręce i
zaprowadził do sypialni. Położył mnie na łóżko poczym zdjął ze mnie sukienkę.
Powoli schodził do moich piersi, ja nie wytrzymałam, złapałam jego krocze,
Hazza aż stęknął z zachwytu. Zsuwałam spodnie po jego umięśnionych nogach, po
spodniach zdjęłam mu koszule. Leżeliśmy w samej bieliźnie, jego ręka schodziła
coraz niżej od piersi aż do strefy miejsca intymnego. Strasznie mnie to
podniecało, nie chciałam być gorsza. Położyłam się na nim, zaczęłam błądzić językiem
po jego torsie, aż doszłam do bokserek.
Szybkim ruchem ściągnęłam je, moim
oczom ukazał się wielki już naprężony przyjaciel Harr’ego. Wzięłam go do ust i zaczęłam
go lizać, bawiłam się nim, Harr’emu najwyraźniej sprawiało to przyjemność.
Harry podniósł mnie z podłogi i położył na plecach, na łóżku.
Posuwistym ruchem, doprowadzał
mnie do rozkoszy, jęczałam coraz bardziej. Hary widząc jak mi dobrze przyspieszał.
Nie mogłam już złapać tchu czułam, że dochodzę.
J- Harry?!- Ledwo mogłam wymówić
jego imię- Harrry kocham cię! O taak, o TAAAK!
Czułam jego przyśpieszony oddech,
nie wiedziałam, że mężczyzna może doprowadzić kobietę do takiego zachwytu.
Nagle nie wytrzymaliśmy, jego sperma, zmieszała się z moimi sokami. Po tym
wszystkim Harry podniósł mnie i zaprowadził do łazienki. Wzięliśmy razem długa
relaksującą kąpiel. Styles dał mi na przebranie swoja koszulkę, po czym położył
się ze mną w jednym łóżku.
H- Już zawsze będziemy razem-
pocałował mnie w nos, po czym usnął wtulony w moje piersi.
~*~
Minęło pięć lat. Z Harym wzięłaś
ślub i spodziewasz się drugiego dziecka.
_________________________________________________________________________________
Wybaczcie, że na końcu go zepsułam ale to mój pierwszy +18
Zastanawiam się czy czyta nas jakiś BOY DIRECTIONER?
Jeśli tak, to może napisać komentarz a ja z Mileną postaram się napisać imagina specjalnie dla niego :*
Cały czas przyjmujemy dedyki :D
I to tyle trzymajcie się Misiaki :*